Koszmarne sny gorzowskich elit

31 grudnia 2018, 16:32, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
W ostatni dzień roku na Południu zainicjowano Park Technologii Kosmicznych. To nie pierwszy dowód na to, że z Zieloną Górą możemy się ścigać, ale już tylko na torze żużlowym. Ewentualnie na ilość linii tramwajowych.

W tej ostatniej dyscyplinie bezdyskusyjnie będziemy w Gorzowie najlepsi, podobnie jak zjadliwym wypowiadaniu się o przedsięwzięciach polityków z południa. Problem w tym, że w ów złośliwości „elity miejskie” najczęściej nie mają racji, widzą mniej lub nie potrafią myśleć perspektywicznie. Pieniądze płyną nie zawsze do najlepszych, ale bezdyskusyjnie do najaktywniejszych, a 60 milionów na Park Technologii Kosmicznych, to nie w kij dmuchał. Powstanie siedem supernowoczesnych laboratoriów z zakresu przetwarzania danych satelitarnych, medycyny kosmicznej czy sztucznej inteligencji.

„I znów Zielona Góra robi to naszym kosztem” – błyśnie w PR-owskim blichtrze jakiś gorzowski mądrala, kreujący się na ikonę lokalnego patriotyzmu. Nic bardziej błędnego. Zrównoważony rozwój jest w Lubuskiem urzeczywistniany, jak najbardziej, ale pomiędzy rozwojem północy i południa jest Rów Mariański. Tak głęboki, że nie zakopią go już żadne polityczne ruchy tektoniczne. Całość wywodu mogłaby sugerować, że ktoś z Urzędu Marszałkowskiego wybudował miastu nad Wartą mur do pieniędzy europejskich, albo stawiał naszych polityków pod ścianą. Nie, oni sami schowali się w kącie albo oglądali inne miasta przez dziurkę od klucza. Zresztą mamy jeszcze Gorzowski Ośrodek Technologiczny w Stanowicach, namiastkę tego, co będzie w Zielonej Górze, ale prezes Inneko do spółki z prezydentem miasta, zaorali to urodzajne pole i zrobili z niego łączkę dla wycieczek szkolnych.

Nie chcę być kimś w rodzaju Kasandry, ale w przypadku Gorzowa efekt „Czarnego Łabędzia”, który pisarz Nassim Taleb opisał jako niespodziewany rozwój wypadków o brzemiennych w skutkach konsekwencjach, jest nad Wartą bardzo możliwy. Żeby nie być gołosłownym - przykład pierwszy z brzegu. Kiedy prace polegające na wykonywaniu rutynowych czynności, takich jak te w TPV, SE Bordnetze i Faurecji, zostaną zautomatyzowane, w Gorzowie zacznie się problem z pracą. Zatoczymy krąg i będziemy świadkami deja vu – tąpnięcia, które miało miejsce po upadku przemysłu w 1998 roku.

Pewnym ratunkiem, dającym szansę na uniknięcie lub zminimalizowanie efektu „Czarnego Łabędzia” w północnej stolicy regionu, mogłyby być kierunki z zakresu robotyki w Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu, a także na Akademii Jakuba z Paradyża, ale to się nie stało i już zapewne nie zdąży stać.

Gorzowskie elity, nie tylko te polityczne, ale również naukowe i gospodarcze, nie chcą pozwolić sobie na luksus, by się nad tymi sprawami zastanawiać. Mają pilniejsze sprawy: biedadyskusje o hali sportowej, plotkowanie co i kto powiedział w radiu, a także lokowanie swoich tyłków w VIP-owskich lożach „na Jancarzu”. Ci na południu niby fantazjują z tym Kosmosem, ale nie pierwszy raz pokazali, że z fantazji o Uniwersytecie Zielonogórskim, a później o kierunkach: lekarskim oraz prawnym, powstają konkrety.

Tu w Gorzowie musimy znaleźć w swoich głowach jakiś przełącznik i uświadomić sobie, że nikt nam nic na piękne oczy nie da. Narzekamy, że tam się dzieje, bo dużym strumieniem płyną marszałkowskie pieniądze. Sprawdziłem – z Gorzowa nie płyną wnioski o dofinansowanie. Nie dalej jak dwa tygodnie temu Urząd Marszałkowski ufundował studentom Uniwersytetu Zielonogórskiego stypendia. Po nadwarciańskich bulwarach szemrano: „Marszałkowa wspiera swoich”. Znów sprawdziłem – z obu gorzowskich akademii nie wpłynął żaden wniosek o stypendia.

Nie wiem, co się będzie działo w Gorzowie za 15 lat, ale jestem dosyć pewny, że sam remont dróg, torowisk i skwerów, choć ze wszech miar potrzebny, nie wystarczy. Nie mniej ważne od infrastruktury jest to, kto będzie z niej korzystał. Dyskusja o mieście nie może się ograniczać jedynie do sporów o to, kto jest za a kto przeciw „Wielkopolski” w nazwie.

Zabrzmi to może górnolotnie, ale nie ma już na co czekać, bo najlepsze i tak zostało już przespane. Gorzowskim elitom, nie tylko tym politycznym – kończy się czas. Oni wszyscy śpią, ale są pozbawieni marzycielskich snów. Jedynym ich udziałem są koszmary, że wypadną z obiegu.


Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże


x