Nie będzie wyższej kary dla ginekologa gwałciciela [film]

16 listopada 2018, 14:21, red
fot. Anna Kluwak
W piątek przed Sądem Okręgowym w Gorzowie zapadł prawomocny wyrok w rozprawie apelacyjnej Piotra P., ginekologa który zgwałcił swoją pacjentkę. Decyzją sądu, wymiar kary pozostał na dotychczasowym poziomie. Jedynie Piotr P. będzie musiał zapłacić pokrzywdzonej wyższą nawiązkę.

Sędzia Roman Makowski zdecydował o wyłączeniu w całości jawności rozprawy apelacyjnej w sprawie ginekologa Piotra P., która odbyła się w piątek 16 listopada w Sądzie Okręgowym w Gorzowie. Piotr P. został skazany przez sąd pierwszej instancji na 4 lata więzienia i 10-letni zakaz wykonywania zawodu. A także musiał zapłacić pokrzywdzonej nawiązkę w wysokości 40 tys. zł.

Od tego wyroku odwołał się prokurator oraz oskarżyciel posiłkowy i obrońca. Prokurator żądał 8 lat więzienia i dożywotniego zakazu wykonywania zawodu, natomiast obrońca uniewinnienia.

- Decyzją sądu, kara wobec Piotra P. pozostaje bez zmiany. Natomiast sąd zdecydował, że Piotr P. będzie musiał zapłacić na rzecz pokrzywdzonej wyższą nawiązkę w kwocie 100 tys. zł – mówił podczas ogłoszenia wyroku sędzia Roman Makowski.

Wyrok w sprawie ginekologa Piotra P. jest prawomocny. - Zdaniem sądu kara wobec oskarżonego jest adekwatna do jego winy. Natomiast prokurator wnioskował o wyższą karę, dlatego też będziemy oceniać to orzeczenie, jak tylko otrzymamy pisemne uzasadnienie wyroku i zastanowimy się czy nie będziemy wnosić o nadzwyczajne środki zaskarżenia. Jeżeli chodzi o podwyższenie nawiązki, to w mojej ocenie 100 tys. zł to realne zadośćuczynienie za doznane krzywdy dla pokrzywdzonej - komentuje prokurator Paweł Szmit z Prokuratury Rejonowej w Strzelcach Krajeńskich.

Dramat pod narkozą

Wszystko działo się 4 lata temu w jednym z gabinetów ginekologicznych w Strzelcach Krajeńskich, gdzie przyjmował Piotr P. Mężczyzna miał swój gabinet zarówno w Strzelcach, jak i w Gorzowie. Na wizytę u Piotra P. umówiła się przez internet 22-letnia dziewczyna, studentka pedagogiki. Pacjentka zeznała, że został jej przeprowadzony zabieg podczas którego była pod silnym wpływem środków znieczulających.

Dziewczyna zapamiętała lekarza myjącego ręce, zakładającego rękawiczki i wbijającego wenflon. Od tego momentu ma już tylko chwilowe przebłyski świadomości, a wśród nich lekarza z prezerwatywą i uczucie penetracji. Wtedy 22-latka miała się zapytać Piotra P. czy to jest normalne, a ginekolog miał jej odpowiedzieć, że w taki sposób musi sprawdzić czy zabieg się udał. Po wszystkim mężczyzna bierze dziewczynę pod ramię i wyprowadza ją na korytarz, gdzie czekają na nią dwie koleżanki. Ginekolog mówi przyjaciółkom, że pacjentka może mówić dziwne rzeczy po narkozie.

Dopiero w samochodzie 22-latka pyta się koleżanek czy to normalne, że ginekolog własnym penisem sprawdza czy zabieg się udał. Kobiety całą sprawę postanowiły zgłosić na policję. Przybyli na miejsce funkcjonariusze zabezpieczyli znalezioną w koszu na śmieci zużytą prezerwatywę. Badania DNA wykazały, że w środku znajduje się materiał biologiczny lekarza, a na zewnątrz – 22-letniej pacjentki. Przed śledczymi Piotr P. przyznał, że miał się onanizować i nasienie zostało mu na rękach, a z ręczników papierowych użytych w trakcie masturbacji miało przedostać się na prezerwatywę w koszu.


Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże