Sprawa ginekologa, który zgwałcił pacjentkę wraca do sądu

7 listopada 2018, 12:07, ak
W piątek 16 listopada w Sądzie Okręgowym w Gorzowie odbędzie się rozprawa apelacyjna w sprawie Piotra P., ginekologa, którego Sąd Rejonowy w Strzelcach Krajeńskich uznał za winnego gwałtu na pacjentce. Od wyroku skazującego go na 4 lata więzienia oraz 10-letniego zakazu wykonywania zawodu odwołał się oskarżyciel posiłkowy i prokurator.

Ginekolog Piotr P. został skazany w kwietniu 2018 roku przez sędzię Różę Majchrzak z Sądu Rejonowego w Strzelcach Krajeńskich na karę 4 lat więzienia za gwałt na pacjentce. Ponadto mężczyzna dostał zakaz wykonywania zawodu na okres 10 lat oraz będzie musiał zapłacić 40 tys. zł na rzecz pokrzywdzonej kobiety. Proces w sprawie Piotra P. toczył się przez dwa lata i był utajniony ze względu na dobro ofiary.

Z wyrokiem który zapadł w Sądzie Rejonowym nie zgadzał się prokurator i oskarżyciel posiłkowy, który żądał wyższej kary dla mężczyzny. - Gwałtu dopuścił się lekarz, czyli osoba która wykonuje zawód zaufania publicznego. Moja klientka chciała uzyskać fachową pomoc, a wyszła z gabinetu z traumą do końca życia. Ponadto kara 4 lat pozbawienia wolności jest łagodna i uderza w społeczne poczucie sprawiedliwości. Dlatego będę wnosić apelację o dożywotni zakaz wykonywania zawodu oraz 8 lat więzienia dla Piotra P. - mówiła Anna Nowak, oskarżyciel posiłkowy.

Tym samym proces wobec Piotra P. ruszy na nowo. Pierwsza rozprawa apelacyjna była zaplanowana na wtorek 2 października w Sądzie Okręgowym w Gorzowie, jednak została przełożona. Sąd wyznaczył nowy termin rozprawy apelacyjnej na piątek 16 listopada. Prokurator i oskarżyciel posiłkowy chcą 8 lat więzienia, natomiast obrońcy Piotra P. chcą jego uniewinnienia.

Dramat pod narkozą

Wszystko działo się 4 lata temu w jednym z gabinetów ginekologicznych w Strzelcach Krajeńskich, gdzie przyjmował Piotr P. Mężczyzna miał swój gabinet zarówno w Strzelcach, jak i w Gorzowie. Na wizytę u Piotra P. umówiła się przez internet 22-letnia dziewczyna, studentka pedagogiki. Pacjentka zeznała, że został jej przeprowadzony zabieg podczas którego była pod silnym wpływem środków znieczulających.

Dziewczyna zapamiętała lekarza myjącego ręce, zakładającego rękawiczki i wbijającego wenflon. Od tego momentu ma już tylko chwilowe przebłyski świadomości, a wśród nich lekarza z prezerwatywą i uczucie penetracji. Wtedy 22-latka miała się zapytać Piotra P. czy to jest normalne, a ginekolog miał jej odpowiedzieć, że w taki sposób musi sprawdzić czy zabieg się udał. Po wszystkim mężczyzna bierze dziewczynę pod ramię i wyprowadza ją na korytarz, gdzie czekają na nią dwie koleżanki. Ginekolog mówi przyjaciółkom, że pacjentka może mówić dziwne rzeczy po narkozie.

Dopiero w samochodzie 22-latka pyta się koleżanek czy to normalne, że ginekolog własnym penisem sprawdza czy zabieg się udał. Kobiety całą sprawę postanowiły zgłosić na policję. Przybyli na miejsce funkcjonariusze zabezpieczyli znalezioną w koszu na śmieci zużytą prezerwatywę. Badania DNA wykazały, że w środku znajduje się materiał biologiczny lekarza, a na zewnątrz – 22-letniej pacjentki. Przed śledczymi Piotr P. przyznał, że miał się onanizować i nasienie zostało mu na rękach, a z ręczników papierowych użytych w trakcie masturbacji miało przedostać się na prezerwatywę w koszu.


Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże


x
Praca!