Kto odpowiada za pożar katedry w Gorzowie? [zdjęcia]

30 października 2018, 19:30, ak
fot. archiwum
Od października 2017 roku wiemy, że bezpośrednią przyczyną pożaru katedry było zwarcie instalacji elektrycznej znajdującej się w wieży kościoła. Natomiast co spowodowało zwarcie instalacji, to od roku ustalają biegli. Najprawdopodobniej ekspertyza na którą czeka wiele osób, nie tylko mieszkańców Gorzowa będzie gotowa do końca 2018 roku.

W październiku 2017 roku gorzowska prokuratura otrzymała ekspertyzę przygotowaną przez biegłych ze Szkoły Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie, w której zostały opisane przyczyny pożaru katedry. Śledczy potwierdzili to, o czym mówiło się nieoficjalnie od samego początku, czyli to, że przyczyną pojawienia się ognia było zwarcie instalacji elektrycznej w wieży katedry.

Natomiast dlaczego doszło do zwarcia instalacji elektrycznej, na to pytanie wciąż nie ma oficjalnej odpowiedzi, chociaż od ostatniej ekspertyzy minął rok.

- Wciąż czekamy na opinię biegłych, która da odpowiedź na pytanie co spowodowało zwarcie instalacji instalacji elektrycznej. Najprawdopodobniej ekspertyza na którą wszyscy czekają, będzie gotowa do końca roku. Śledczy muszą wyjaśnić czy kwestie konserwacyjne zostały odpowiednio dochowane. Ponadto w śledztwie pojawia się wątek osoby, która wykonywała prace elektryczne na wieży. Teraz trzeba ustalić czy poprzez te prace nie doszło do jakiś nieprawidłowości związanych z instalacją. A może była to kwestia braku należytej konserwacji instalacji elektrycznej. To wszystko może przełożyć się na odpowiedzialność określonych osób, które nie spowodowały pożaru, ale ich zachowanie mogło się pośrednio przyczynić do tego, że pojawił się ogień. Musi to być wyjaśnione bardzo dokładnie, ponieważ to może doprowadzić do wskazania potencjalnych sprawców – mówi w rozmowie z portalem gorzowianin.com prokurator Roman Witkowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie.

Prokurator w rozmowie potwierdza to, o czym wcześniej nikt nie chciał mówić oficjalnie. A mianowicie o osobie, która zajęła się pracami elektrycznymi w katedrze. W ubiegłym roku portal gorzowianin.com informował, że dotarł do osób, które 1 lipca 2017 roku były w gorzowskiej świątyni. Podczas porannej mszy świętej, w sobotę 1 lipca z ambony miało paść pytanie o elektryka, który mógłby zająć się projektorem. Od środy miały być z nim problemy. Jak mówi nasz informator, zgłosił się „elektryk z łapanki” i to on naprawiał urządzenie. Swoją pracę miał zakończyć około godziny 12. Wszystko było dobrze do popołudnia, kiedy to zbliżała się godzina wieczornej mszy świętej. Wówczas w świątyni włączono światło.

Czy to elektryk "złota rączka" popełnił błąd, czy może wcześniejsze uderzenie pioruna w wieżę katedry mogło spowodować przeciążenie instalacji elektrycznej w budynku? A może przyczyna była jeszcze inna? To wszystko powinno zostać wyjaśnione do końca 2018 roku.

Fotoreportaż



Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże


x
Praca!