Na giełdzie samochodów jak na lekarstwo [zdjęcia]

12 sierpnia 2018, 14:35, red
Giełda samochodowa jest już tylko z nazwy. Wystawionych samochodów policzyć można na palcach jednej ręki. Za to mnóstwo jest skarpetek, biustonoszy i majtek. Handel w niedzielę idzie w najlepsze, bo tam zakaz nie dotarł.

Jeszcze kilka lat temu nie giełdę samochodową jeździło się, aby kupić, lub sprzedać swoje auto. Plac, który kiedyś zajmowały pojazdy, teraz jest zajęty przez handlarzy stanikami, majtkami i skarpetkami. Giełda samochodowa już kilka lat temu przerodziła się w giełdę towarową.

Samochody zostały zepchnięte na niewielki plac znajdujący się tuż przy hotelu Metalowiec. W niedzielne przedpołudnie (12 sierpnia) oferowane było tam raptem 7 pojazdów. Zainteresowanie było niewielkie, bo odwiedzający nastawiają się na zakupy bardziej przyziemnych rzeczy.

Są firanki, majtki, buty, spodnie koszulki. Zdarzają się też „markowe” produkty, za które to sprzedawcy mogliby trafić za kratki na co najmniej 72 godziny. Wśród wszelkiego rodzaju nowych produktów pochodzących zza wielkiego muru, znaleźć można też rodzynki. Wiele osób sprzedaje wszystko, co zostało na strychu z dawnych czasów. Można powiedzieć, że to taki OLX w wersji offline, na którym znajdziemy gramofony, kasety magnetofonowe, stare winylowe płyty i inny sprzęt, którego czasy świetności przypadają na późny PRL.

Części samochodowych też jest niewiele. Na kilkadziesiąt stoisk, może na czterech lub pięciu można było kupić używane opony, czy też kierownicę do golfa. Po niedzielnych zakupach można też się pożywić. Stoiska z szaszłykami, czy kiełbaskami na stałe wrosły w krajobraz niedzielnej – gorzowskiej giełdy samochodowej.

Fotoreportaż



Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże


x
Praca!