PO co komu kandydat Platformy? O kandydatach część druga.

25 lipca 2018, 10:17, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Kandydat Platformy Obywatelskiej zachowuje się tak, jakby kandydowanie było z jego strony wielką łaską, i należało mu się, jak psu przysłowiowa miska.

Wyborcy gorzowskiej Platformy Obywatelskiej mają prawo odnieść wrażenie, że ta partia w mieście nad Wartą, nie dysponuje już żadnym rezerwuarem kompetentnych kadr, skoro do najważniejszej roli w tym sezonie politycznym, wystawiona została figura zgrana i bez wyrazu. Niestety, to może się odbić także na poparciu dla list rajcowskich. Parafrazując jednego z legendarnych bramkarzy, ale bazując również na osobistych doświadczeniach, można by powiedzieć: jak w agencji nie ma ruchu klientów, to się zmienia panienkę, a nie zasłony w oknach. Jeśli Platforma chce odnosić w mieście sukces, musi zmienić styl uprawiania polityki, a do tego konieczne są nowe twarze.

Gorzowska polityka obawiała się tego od dawna, a najlepiej oddaje to trawestacja pewnej anegdoty. Pochodzący z Frankfurtu nad Odrą terroryści, po przegranych przez Roberta Surowca wyborach na prezydenta Gorzowa, postanowili go porwać, a następnie uwięzić gdzieś za Odrą. Zażądali od władz miasta i mieszkańców miliona złotych, bo inaczej wypuszczą go przed kolejnymi wyborami. Pieniądze zostały zebrane szybciej niż na odbudowę Katedry. Całkiem serio, to kandydat Surowiec jest politykiem na poziomie. Z pewnością jest lepszy od wszystkich radnych PO i połowy Gorzów Plus, ale ma coś z polskiej reprezentacji na mundialu: sporo się rusza, niby bardzo chce, ale wygląda to wszystko sztucznie, i nie ma żadnych efektów. Za dużo „ciamciaramcia”, a za mało konkretów. Zbyt wiele pustych deklaracji, ustawek, układzików i pozorowanej napinki, a za mało sensownych i realnych propozycji. Tak było za Tadeusza Jędrzejczaka, i tak jest obecnie – tu Robert Surowiec nie zmienił się ani na jotę.

„Ja jako menadżer patrzę na to inaczej” – to częsta w ostatnim czasie narracja kandydata Platformy na prezydenta Gorzowa. Zaraz za tym, idzie konstatacja, że: „Ja mam poukładane życie zawodowe”, co w domyśle ma znaczyć, że funkcja wiceprezesa szpitala ma charakter dożywotni. Menadżerskie kompetencje Surowca są powszechnie znane i rozpoznawalne: nie nosi białych skarpetek do czarnych butów, ma pieczątkę z ważną funkcją, wręcza szpitalnym pacjentom pluszaki, uśmiechem zatrzymuje obraz w lokalnej telewizji, a koncepcji oraz pomysłów na rozwój miasta ma tak dużo, i są one tak ważne, że woli je zachować w tajemnicy. O innych nic nie wiadomo, a jego kwalifikacje w tym obszarze oddaje sparafrazowany cytat z polskiej kinematografii: „Mój mąż jest z zawodu menadżerem”. Sam kandydat ciągle podkreśla, że jest „człowiekiem spełnionym zawodowo”, i dlatego „nic nie musi”, co brzmi o tyle kuriozalnie, że piastowana przez niego posada, została mu powierzona nie ze względu na wyjątkowe kwalifikacje, ale tylko i jedynie dzięki przynależności do Platformy Obywatelskiej.

Surowiec tupie na Wójcickiego wątłą nogą, bo przez lata zasiadania w Radzie Miasta, a nawet dwukrotnego jej przewodzenia, nie wykazał się niczym szczególnym, żeby nie powiedzieć – dosłownie niczym. Zbyt wiele inwestycji rozpoczętych z opóźnieniem i w jednym czasie, przy jednoczesnym braku czucia miasta przez Jacka Wójcickiego, jest zdecydowanie mniej groźne, niż traktowanie publicznej aktywności, tylko i jedynie jako zaspokajanie górnych potrzeb Piramidy Masłowa. Kandydat PiS Sebastian Pieńkowski jest o wiele inteligentniejszy, o wiele sprytniejszy i bardziej zdeterminowany od Surowca. Ten ostatni, podejmując decyzję o kandydowaniu, wszedł na ring w kategorii znacznie powyżej swojej wagi. Ryzykuje, że mieszkańcy mogą nie skleić jego opowieści, tak jak nie klei się pomiędzy nim a wszystkimi innymi środowiskami politycznymi.

”Koalicja Obywatelska jest dla nas projektem absolutnie strategicznym. Żeby mogła się zmaterializować, konieczny był krok w tył” – uzasadnił wycofanie kandydatury Michała Ujazdowskiego na prezydenta Wrocławia, lider PO Grzegorz Schetyna. Gdyby podobny ruch wykonała Platforma Obywatelska w Gorzowie, prezydentowi Wójcickiemu byłoby trudniej. Zarówno Kocham Gorzów, jak i Nowoczesna, chętnie stworzyłyby wspólny front z Platformą Obywatelską, ale problemem jest R. Surowiec, który odpuścić nie zamierza.

I na koniec. Ma Surowiec wrogów wagi ciężkiej, którzy grają brzydko i poniżej pasa. Nie dalej jak kilkanaście dni temu na mieście pojawiła się informacja, autoryzowana przez nie byle jakie osobistości, że prokuratorskie postępowanie w jego sprawie jest już na finiszu, i za chwilę otrzyma zarzuty. Szybkie śledztwo u źródeł, nie mogło wykazać niczego innego: ktoś próbował Surowcowi „uszyć buty”. Zapytany o sprawę rzecznik gorzowskiej prokuratury, odpowiedział mi wprost: „Nie toczy się żadne postępowanie przeciw lub w sprawie, z udziałem pana Roberta Surowca”. Wnioski ? Tegoroczna kampania wyborcza, będzie wyjątkowo brudna. Należy kandydatowi PO życzyć, by go zbyt mocno nie ubrudziła, bo „dobra zmiana” w środkach nie przebiera.


Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże


x
Praca!