Alarm bombowy w Skwierzynie

9 lipca 2018, 15:19, red
fot. czytelnik
Specjalistyczny robot do ładunków wybuchowych, pies tropiący z Zielonej Góry, kilka zastępów straży pożarnej, władze gminy i policja. Wszyscy zabezpieczali teren wokół warsztatu samochodowego, w którym znaleziono paczkę z nieznaną zawartością w podczepioną pod pojazdem. Okazało się, że był to nadajnik GPS.

To miała być rutynowa naprawa pojazdu. Kobieta przyjechała do jednego z warsztatów w Skwierzynie i zostawiła swój samochód. Mechanik, gdy zabrał się do pracy, znalazł pod samochodem dziwne „zawiniątko”. Niczego nieświadomy odczepił od podwozia i włożył do samochodu. Gdy w warsztacie zjawiła się właścicielka pojazdu, okazało się, że o dziwnej paczce nic nie wie i przestraszona zadzwoniła na policję.

Po kilku minutach ruszyła policyjna machina. Na miejsce przyjechały wozy strażackie i policyjne. Zanim to jednak nastąpiło, mechanik zdołał wypchnąć samochód z „trefnym” pakunkiem z warsztatu – na pobliski parking. Służby po przyjeździe ewakuowały 24 osoby, które znajdowały się w tym czasie w 8 pobliskich budynkach. Teren otoczono.

Po godzinie 13 na miejsce został przywieziony specjalistyczny, policyjny robot służący do neutralizacji ładunków wybuchowych. Paczka została podjęta przez pirotechników i wywieziona w bezpieczne miejsce. Po dokładnym zbadaniu paczki okazało się, że jest to… lokalizator GPS.

Samochód jest własnością osoby prywatnej, nie jest więc możliwe, aby był to lokalizator instalowany przez firmy do kontroli pracowników. Kto kogo śledził?

Akcja w Skwierzynie trwała blisko 2 godziny. Przed godziną 14:00 mieszkańcy powrócili do swoich domów, a samochód do właścicielki.

Fotoreportaż



Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże


x
Praca!