Bagietka z zakalcem: Kasa misiu, kasa!

6 kwietnia 2018, 22:08, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Teza, że obniżenie wynagrodzeń polityków i szefów instytucji publicznych, obniży poziom kandydatów do pracy w nich, jest fałszywa. Już dzisiaj wieloma spółkami i agencjami w regionie, zarządzają osoby, które nie powinny tyle zarabiać, bo nigdy i nikt, nie zapłaciłby im tyle w sektorze prywatnym.

Swój status społeczny zawdzięczają polityce, która ich wyjałowiła, i mało który z nich, potrafiłby odnaleźć się dzisiaj na zwykłym rynku pracy: stworzyć aplikację o pracę, przejść skomplikowane i wymagające procedury rekrutacyjne, a potem podołać wymaganiom oraz standardom nowoczesnych firm. Rozziew między tym, co lokalny polityk wie i potrafi po latach pracy w administracji, a tym, czego wymaga od kandydatów na stanowiska w korporacjach oraz dużych prywatnych firmach rynek, jest ogromny. Gdy specjaliści w wielu takich podmiotach robią kolejne kroki w osobistym rozwoju, politycy w urzędach i spółkach, sprawiają w coraz większym stopniu wrażenie niezdolnych do czegokolwiek, co wykracza poza sztampę, przyzwyczajenia, a także to, co ktoś mądrzejszy od nich im podpowiedział.

Nad Wartą każdy od kogoś zależy i najczęściej chodzi o etat, zlecenia lub jakiś przetarg. Działacze partyjni zachowują się więc jak średniowieczne armie, gdzie rycerze nie dostawali żołdów, ale żyli z tego, co udało im się złupić. Najlepiej obrazuje to sytuacja w gorzowskiej Radzie Miasta. Z oświadczeń majątkowych gorzowskich rajców wynika, że samorządowe diety, to dla sześćdziesięciu pięciu procent, więcej niż połowa wszystkich dochodów. W kilkunastu przypadkach to jedyny sposób na to, by spłacając kredyty, przeżyć od pierwszego do pierwszego. Polepszyło się tylko tym „zagospodarowanym” przez PiS i PO: od szpitala, przez rządowe agencje, marszałkowskie delegatury oraz media publiczne.

Niech nikogo nie dziwi, że dla wielu radnych, ale też działaczy partyjnych na stanowiskach w instytucjach miejskich i wojewódzkich, każde kolejne wybory, to w sensie dosłownym, walka o przeżycie. Interesuje ich rajcowski mandat, który pozwoli spłacać kredyt i uchroni przed zwolnieniem z pracy, lub bycie na karuzeli posad w administracji, bo po latach aktywności publicznej, wypadli z normalnego rynku pracy. Dość wspomnieć, że w Gorzowie tylko Jerzy Synowiec w całości przekazuje co miesiąc swoje rajcowskie uposażenie na cele społeczne i charytatywne. Pozostałych, trudno namówić na trzysta złotych zrzutki na ważny cel, choć darmowy karnet VIP na imprezę sportową, przyjmą bez zastrzeżeń.

Dyskusja o zarobkach polityków to zwykłe wypuszczenie PR-owskiego królika, za którym pobiegną media. Przykład pierwszy z brzegu, że obniżenie wynagrodzeń politykom i szefom różnych agencji, nie obniży jakości kadr. Wszyscy gorzowscy nominaci Prawa i Sprawiedliwości, ale też ci z Platformy Obywatelskiej w szpitalu lub delegaturze Urzędu Marszałkowskim, zarabiali znacznie mniej przed rozpoczęciem pracy w tych instytucjach, niż obecnie. Doświadczenie podpowiada mi, że bywają politycy zarabiający niewiele, ale posiadający moralny kręgosłup, a także ci, którzy w dobrych zawodach zarabiają bardzo dużo, a mimo tego wciąż rozglądają się za tym, by zrobić na boku jakiegoś “deala”. Nad Wartą mamy jednych i drugich.

Pamiętam czasy, gdy jeden z byłych prezydentów Gorzowa odmówił przyjęcia posady w gorzowskim oddziale Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, uznając, że w innej instytucji zarobi więcej. Podobnie zachował się dawno temu znany lekarz i ratownik medyczny, odmawiając przyjęcia posady dyrektora szpitala przy Warszawskiej, tłumacząc to faktem, że w Pogotowiu Ratunkowym zarabia znacznie więcej. Nie oni pierwsi i nie ostatni, interes osobisty, przedkładali nad ten społeczny. Po każdych wyborach najwięcej chętnych jest do stanowisk w spółkach i agencjach, gdzie można odkuć się finansowo, niż do Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego, Urzędu Marszałkowskiego czy Urzędu Miejskiego. Pieniądze, większe lub mniejsze, nie przyczynią się do tego, że radnymi będą społecznicy, posłami osoby znające problemy ludzi, a menadżerami spółek i agencji, osoby kompetentne. Zmiany mogą dokonać tylko wyborcy.


Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże


x