"Stąd Jestem", czy "Stąd sp...am" ?

11 marca 2018, 17:50, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Toczy się dyskusja o nowej marce miasta. Wydawało się, że prezydenckie harce na ten temat ostatecznie zakończyły się wraz z kompromitacją "Gorzów - w sam raz". Niestety nie, bo pojawiła się nowa akcja: "Stąd Jestem".

Inna sprawa, że ów projekt przypomina bardziej tandetę z niedzielnej "giełdy" pod Ursusem, niż produkt najwyższej, a przynajmniej średniej klasy. Magistraccy urzędnicy, tak bardzo zapragnęli nowych kolorowych gadżetów, że znikło im z oczu realne miasto. Im dłużej się na to patrzy, tym bardziej rzuca się to w oczy nawet ślepym. Jedyna dostrzegalna różnica między "Gorzów - w sam raz", a "Gorzów - Stąd Jestem", jest taka, że za ten pomysł nie wydano 150 tysięcy złotych, których zabrakło na remont "jedynki". Grzyby w podstawówce zostaną, nowe hasło ma miasto odświeżyć, ale zamiast pachnących dezodorantów, zastosowano stare i zużyte ścierki.

Nie byłoby to wszystko tak uwierające, gdyby nie fakt, że magistrackie koncepcje marki miasta, są najzwyczajniej głupie i oderwane od rzeczywistości. Świadczą o miałkości pomysłodawców, którzy wykazują się marketingowym dyletanctwem i nieznajomością specyfiki Gorzowa. Za wszelką cenę, chcieliby nowym logiem zaznaczyć swoją obecność. Srający na chodnik pies, też ma taką potrzebę, ale nie tworzy żadnej wartości dodanej, podobnie jak nie tworzy jej nowa marka miasta.

Zarówno "Gorzów w sam raz", jak i "Gorzów Stąd Jestem", to koncepcje bez właściwości, które nie niosą ze sobą żadnych pozytywnych skojarzeń, ani emocji. Znacznie bardziej implikuje to wciąż aktualna marka "Gorzów Przystań", która mogłaby być idealnym odniesieniem do koncepcji uczynienia z Gorzowa nieformalnej "senioralnej stolicy Polski", takiego punktu odniesienia dla wszystkich w podeszłym wieku. Jest wreszcie emanacją tego, czym Gorzów jest: niewielkim, zielonym, i bardzo przyjemnym do życia oraz odpoczynku miastem, gdzie można "zacumować" w jesieni życia. Z "w sam raz" emanowała bylejakość i brak ambicji, a ze "Stąd Jestem", nie promieniuje już nic.

"Działania gorzowskiego Urzędu Miasta, skierowane do mieszkańców, same w sobie stanowią zapowiedź kampanii wizerunkowej i tożsamościowej, planowanej w mieście na 2018 rok" - zapowiedział, ustami swojej szefowej od promocji, Ratusz. Mamy więc fontannę picu i bezprecedensową akcję ogłupiania ludzi w roku wyborczym. Wiadomo, wszystko jest kwestią oczekiwań, a te przez niespełna cztery lata, zostały mocno obniżone. Profesjonalizm i talenty prezydenckich urzędników od promocji, są więcej niż wątpliwe, ale nie o to tu chodzi, lecz o zlecenia dla drukarni i agencji reklamowych. One wiedzą, jak się odwdzięczyć na kilka miesięcy przed wyborami.

To jak powinno być? Przede wszystkim, najpierw wizja miasta, później strategia, a dopiero na samym końcu kolorowe obrazki, loga oraz hasła. Marka musi wywoływać emocje, co najłatwiej sprawdzić, gdy przywołamy na myśl Poznań, Warszawę, Kraków, Berlin czy Amsterdam. Sam dźwięk tych miast uruchamia w nas dreszczyk emocji, bo kojarzą się z luzem, młodością, kreatywnością, czy po prostu - czymkolwiek. Wszystko dzięki spójnej strategii marki. A z czym kojarzy się "Stąd Jestem"? Z niczym i wiadomo od razu, że cała ta akcja to początek szmirowatych eventów. Starsi gorzowianie pamiętają występ Wojciecha Młynarskiego, który śpiewał: "Ludzie to lubią, ludzie to kupią, byle na chama, byle głośno, byle głupio".

Marka miasta jest wyrażeniem tego, czym ono jest w rzeczywistości. Jest piękne, posiada potencjał, mimo problemów z obszaru demografii. Więcej, marka Gorzowa, to wszystko, co ludzie myślą, sądzą, mówią o mieście, co czują w stosunku do niego. Drugi wymiar to wszystkie te elementy, z którymi ludzie faktycznie się stykają: stan infrastruktury, przestrzeń publiczna, perspektywy rozwoju, czy wreszcie funkcjonowanie urzędu miasta itp. Gdyby wziąć to pod uwagę, to młodym, bardziej niż "Stąd Jestem", odpowiadałoby hasło: "Stąd Sp...am".

Jeśli chcemy, aby miasto nad Wartą czymś się wyróżniało, i zamieniło się w przyciągające, musimy zastanowić się, jakie chcemy zaoferować realne korzyści oraz w jaki sposób chcemy zaspokoić potrzeby wszystkich grup docelowych. Gorzów powinien swojej szansy upatrywać w seniorach. Tym zaś bliżej do "Gorzów przystań", niż "Stąd Jestem".


Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże


x