Niech Gorzów będzie miastem dla starszych. Zróbmy na tym interes !

25 lutego 2018, 22:02, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Przez lata pisano i mówiono nad Wartą, różne dziwne rzeczy, mamiąc odbiorców, że będzie to „przystań” i miasto „w sam raz” dla młodych. Pozlepiane na ślinę obrazki, marszczą się, jak bibuła.

Żyjemy z wizjami rozwoju Gorzowa, podczas gdy powinniśmy poszukiwać antidotum na sytuację, w której bardziej realną perspektywą jest kurczenie się, lub po prostu nierozwijanie. Więcej, zwijanie się niektórych obszarów życia. Przyjdzie czas, gdy Gorzowa nie będzie stać na utrzymanie filharmonii, „Słowianki” i stadionu żużlowego. Zabraknie pieniędzy na przedszkola i utrzymanie budowanych dzisiaj dróg, odśnieżanie, utrzymanie zieleni, budowę chodników, i trzeba będzie podejmować trudne decyzje. Po raz pierwszy bądźmy mądrzy przed szkodą, a nie po szkodzie, lub wcale.

Uciekający z miasta młodzi, dramatyczny przyrost mieszkańców w wieku poprodukcyjnym o 1 tysiąc rocznie, kolejki w przychodniach i firmach pożyczkowych. I tak dalej. I tak dalej. To rzeczywistość. Normalnie powód do odtrąbienia „pogrzebu” miasta, ale w przypadku Gorzowa, wcale tak być nie musi. To, co dla innych jest problemem, dla Gorzowa może być świetną okazją. Opacznie uważa się, że bycie miastem dla starszych, to jego upadek, taki synonim degradacji. Błąd. Zamiast wyczekiwać, aż młodzi i zdolni porzucą kariery w Poznaniu, Szczecinie, Wrocławiu i Warszawie, by kontynuować je w gorzowskich warzywniakach, galeriach, osiedlowych sklepach i w montowniach, lepiej zejść na ziemię. W problemie poszukać okazji, a nie w okazji problemów.

Tak, słyszę te bajki: miasta przyszłości powinny stawiać na edukację i innowacje. Tyle teorii, bo w praktyce Gorzów swoją okazję w tym obszarze przespał. Dowiem się pewnie, że taki tekst mógłby popełnić tylko grabarz lub udziałowiec w zakładzie pogrzebowym, ale nic bardziej mylnego. To, czym nad Wartą wszyscy straszą – zmianami demograficznymi, jest ogromną szansą. Nie przyciągniemy do miasta młodych talentów, ale możemy przyciągnąć tych w jesieni życia, którzy chcieliby uciec od zgiełku metropolii. Dowodów na to, że miasto na siedmiu wzgórzach im się podoba, jest mnóstwo. Gorzów, jaki znamy dotychczas i o jakim słyszymy od polityków, nigdy takim nie będzie.

Podobnie jak wiele polskich miast, w szczególności tych bez silnych ośrodków akademickich i jeszcze silniejszej gospodarki, będzie musiał sprostać wyzwaniom związanym ze starzeniem się społeczeństwa. Potraktujmy je jako okazję. Zamiast zbyt dużej dla tego miasta hali sportowej, lepiej zainwestować w ośrodki pogodnej jesieni, gdzie młodsi starcy, będą się opiekowali tymi starszymi. Inwestować w „Słowiankę” i odrestaurować parki. Zamiast kształcić na siłę inżynierów w Akademii im. Jakuba z Paradyża, pomóżmy wydziałowi AWF kształcić fizjoterapeutów, rehabilitantów i opiekunów dla starszych. Zamiast zazdrościć Zielonej Górze wydziału lekarskiego, zacznijmy w Gorzowie kształcić na poziomie magisterskim pielęgniarki. Niech to będzie naszym wyróżnikiem i przestańmy się wstydzić: brak młodych nie jest równoznaczny ze śmiercią tego miasta, oznacza co najwyżej zmiany. Zmianami warto zarządzać, ale najpierw trzeba poznać problem.

Spójrzmy tylko, kto chodzi na premiery do Filharmonii Gorzowskiej, teatru, na pokazy, wernisaże i do amfiteatru. Popatrzmy na publiczność spotkań w bibliotece. Są tam głównie osoby starsze i aż się prosi, by wszystko, co w tym mieście się dzieje: decyzje władz, repertuary, programy wydarzeń, a nawet rozwój infrastruktury, były konsultowane przede wszystkim z osobami starszymi. Robione dla nich i pod nich, a nie obok nich.

Starsi nie muszą być dla miasta problemem, ale mogą być świetnym „interesem” - możliwością zbudowania sobie rozpoznawalnej marki. Godną uwagi kwestią, jest rynek usług dla starszych. Mniej marżowy niż inne gałęzie gospodarki. Ale Gorzów: niewielki, z dużą ilością parków i zieleni, dobrze skomunikowany, blisko granicy, i posiadający wszystko, co do życia jest potrzebne, aż się prosi, by stał się miastem symbolem – senioralną stolicą Polski. Nic się samo nie stanie. Potrzebna jest wizja, śmiałe pomysły i lobbing za nimi, ulgi podatkowe, ciężka praca, a przede wszystkim promocja. Konieczne jest nawiązanie współpracy z developerami, inwestycje w domy opieki, współpraca z firmami z branż, dla których seniorzy są targetem. Unijnych pieniędzy na inwestycje infrastrukturalne będzie mniej, ale tych na politykę senioralną, tylko więcej. Warto pomyśleć o tym już dzisiaj, bo jutro będzie za późno. Jeśli nie zrobimy tego w Gorzowie, za kilka lat usłyszymy, że podobny projekt rozwija się gdzieś indziej. Wtedy sobie po marudzimy...

Rzeczywistość jest taka, że mamy „akademię” na piękne oczy, ale nie ma chętnych do studiowania. Nowych mieszkańców przybywa tylko na cmentarzu, a jedynymi innowacyjnymi „biznesami” jest krematorium oraz powstający ośrodek radioterapii. Oto stan rzeczy, o którym nie usłyszymy od polityków i w wyborczych programach.


Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże


x
Praca!