IC z Gorzowa: opóźniony pociąg i zagubione wagony

11 grudnia 2017, 10:09, mk
Miało być tak pięknie i nowocześnie, a wyszło jak zawsze. Okazuje się, że odjeżdżając z Gorzowa, jest się pasażerem niższej kategorii. Zamiast bezpośredniego połączenia z Wrocławiem czy Krakowem gorzowianie w poniedziałkowy poranek dostali w prezencie podróż z dwoma przesiadkami.

Wsiadamy w Gorzowie o 6:05 i wysiadamy we Wrocławiu o 10:53. Na dodatek pociągiem kategorii IC, czyli teoretycznie bardziej komfortowym. Czyż to nie piękna perspektywa? Niestety, wciąż to, co jest standardem w kolejowej Polsce A, wciąż jest nieosiągalne w kolejowej Polsce B, do której to niewątpliwie zalicza się nasze miasto. Usilne starania przewoźnika, aby to zmienić spełzają na niczym, bo opóźnienia jednego pociągu wpływają na kolejne… I tak w kółko.

Rzecz miała miejsce na kolejowym przystanku Gorzów Wielkopolski Wschodni, a opisał ją nam w wiadomości na portalu społecznościowym jeden z naszych czytelników. Wraz z wejściem w życie nowego rozkład jazdy, w Gorzowie miał pojawić się pociąg IC Kociewie/Mehoffer, który ma wozić nas do Gdyni lub Wrocławia i Krakowa. Aby zaoszczędzić nieco złotówek, ktoś wpadł na słuszny pomysł, aby połączyć dwa pociągi z Gorzowa w jeden, czyli jedna lokomotywa ciągnie do Krzyża skład do Gdyni i skład w stronę Krakowa/Przemyśla. I wszystko byłoby w porządku, gdyby do Gorzowa takie wagony dotarły. Tak się nie stało, bo pociąg TLK Uznam z Warszawy, który miał przyjechać do Gorzowa tuż po 5 rano, przyjechał tuż po 6. Na dodatek do Gorzowa nie dotarły wagony, które miały wyruszyć w dalszą podróż. Zmarznięci pasażerowie czekali bez żadnej informacji na dworcu Wschodnim przez blisko 60 minut.

Problem pojawia się, kiedy to pociąg do Gorzowa ma opóźnienie, tak jak to miało miejsce w poniedziałkowy poranek. - Kierownik pociągu poinformował pasażerów oczekujących w Gorzowie, że wagonów dzisiaj wyjątkowo nie będzie. Zostały w Krzyżu, aby nie zwiększać opóźnienia pociągu, a my mieliśmy dojechać tam pociągiem REGIO – opowiada jeden z pasażerów. Jednak kierownik pociągu REGIO zmarzniętych pasażerów do pociągu nie wpuścił, tłumacząc się tym, że nie dostał żadnej informacji i na biletach spółki InterCity tym pociągiem jechać nie mogliśmy - tłumaczy nasz czytelnik Mariusz.

Ostatecznie pasażerów chcących jechać do Wrocławia czy Krakowa zabrał pociąg jadący do Gdyni. W trakcie jazdy okazało się jednak, że wagony, które czekały na pasażerów w Krzyżu, odjechały planowo… puste. Nikt nie czekał na grupę blisko 30 osób, która miała wykupione bilety na pociąg bezpośredni. Pasażerom kazano się przesiadać w Krzyżu i w Poznaniu. - Tak właśnie wygląda podróżowanie z Gorzowa. Wciąż łatwiej i szybciej jest dojechać do Krzyża samochodem i tam wsiąść w pociąg, który na pewno przyjedzie – dodaje rozżalony czytelnik.

Co więcej, standardy dwóch wagonów, z których był zestawiony pierwszy pociąg IC nijak mają się do standardów obowiązujących w innych częściach kraju. Nie były to co prawda stare, przedziałowe 8-osobowe wagony, lecz zdeklasowane wagony klasy 1, które już od dawna jeżdżą jako pociągi kategorii TLK. Dla nas ma być to nowość i luksus...

Fotoreportaż



Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże


x
Praca!