Bagietka z zakalcem: Przepis na prezesa z faksu

28 listopada 2017, 20:40, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Spełnił się czarny sen protestujących pod sądami. Minister Ziobro w trybie nagłym i drogą faksową wymienił władze gorzowskiego sądu. Nowy prezes mocno zapracował na nominację. Wyczuł wiatr zmian, nastawił odpowiednio żagle, i zgrabnie "przysurfował" ze Słubic do Gorzowa.

W oczojebnym tle przerwana kadencja dotychczasowych władz, ale także wyrok na lidera WOŚP Jerzego Owsiaka, a także absurdalne zarzuty dla ekswiceministra i starosty słubickiego Marcina Jabłońskiego. Zwykły obywatel ma się czego bać, bo to od nowego prezesa zależy, czy będą naciski z ministerstwa na konkretną sprawę, czy ich nie będzie. Gorzowscy sędziowie wiedzą, że w tym roku takie już były. W teorii i praktyce, prezes Sądu Okręgowego, to pośrednik pomiędzy sędziami a ministrem, może więc oddziaływać na sędziego konkretnymi instrumentami: pozbawieniem funkcji, przeniesieniem do innego wydziału, zainicjowaniem postępowania dyscyplinarnego, czy też przydzielaniem dyżurów.

No dobrze, ale dlaczego mielibyśmy podejrzewać, że nowy prezes Jarosław Dudzicz będzie gorszy, stronniczy czy zależny od władzy ? Najkrócej rzecz ujmując dlatego, że na swoją nominację ciężko „zapracował”, a jej fakt do ostatniej chwili trzymał w tajemnicy. Jedynym tego efektem, będzie łatka „prezesa z faksu”, a jeśli poziom swojej gorliwości utrzyma na dotychczasowym poziomie, to epilog będzie taki sam, jak w przypadku komendanta Stanisława Panka. Przez lata ciężko i uczciwie pracował, dał się ponieść emocjom i złożył wniosek o ukaranie Jerzego Owsiaka. Dzisiaj jest już na emeryturze i do końca życia, pozostanie nie byłym komendantem, lecz wywołującym na twarzy uśmiech komediantem.

Wygląda to tak: odwołano wieloletniego sędziego i prezesa z kadencją do 2019 roku, a w sekrecie powołano na to stanowisko sędziego, który do wczoraj zarządzał wydziałem karnym Sądu Rejonowego w Słubicach. Tym samym, gdzie pracowała sędzia, która niespełna miesiąc temu, wydała skazujący wyrok na Jerzego Owsiaka. Wątpliwej jakości aktywności nowego prezesa, jest znacznie więcej. Swoją karierę i nominację faksem, zawdzięcza zapewne także temu, że to nie kto inny, ale właśnie sędzia Dudzicz, był autorem „donosiku” lub „notatki” – jak kto woli – dotyczącego, rzekomego przelania przez byłego wojewodę, a dzisiaj starostę słubickiego Marcina Jabłońskiego, 300 złotych na konto z oskarżenia prywatnego. Sprawa okazała się fake newsem, nieprawdą i bublem, ale w kontekście Kisielewskiego „meblowania się w dupie”, i skrytego przyjęcia nominacji od ministra Ziobry, mówi więcej, niż cokolwiek innego. Żeby był śmieszniej, a właściwie straszniej, sędzia Dudzicz będzie teraz nadzorował jako prezes Sądu Okręgowego, sprawę przeciwko Jabłońskiemu w Sądzie Rejonowym w Sulęcinie.

Absurdów tej nominacji jest znacznie więcej. Pierwszy z nich ma charakter formalny. Nowy prezes Sądu Okręgowego, nadal jest sędzią Sądu Rejonowego w Słubicach, bo nominacje na sędziów sądów okręgowych wręcza Prezydent RP, a nie minister Ziobro drogą faksową. Wynika z tego absurd drugi. W Sądzie Okręgowym, którego prezesem został sędzia Sądu Rejonowego w Słubicach, dojdzie do sytuacji, gdy jego podwładnymi będą sędziowie „okręgówki”, rozpatrujący apelacje od wyroków nowego prezesa. Niby nie ma powodów do podejrzliwości, ale gołym okiem widać, że nowy prezes bardzo się starał, by nominację od „dobrej zmiany” otrzymać, a ta ostatnia trafiła na podatny grunt – klasyczny przykład sędziego bez właściwości.

Cóż, władza nie oszczędza obywatelom szaleństwa, nie tylko w Trybunale Konstytucyjnym, ale również w mieście minister Elżbiety Rafalskiej. Pełzająca, ale brnąca do przodu całkiem żwawo „rewolucja” w gorzowskim wymiarze sprawiedliwości, przypomina nie tylko PRL, ale bardziej czasy gorzowskich mafiozów, którzy w latach 90. siali strach w mieście i okolicach. Przychodzili do właścicieli lokali z dyspozycją: „Musisz zmienić to i tamto, a my będziemy cię chronić”. Ci ostatni pytali: „Przed kim?”, na co otrzymywali odpowiedź: „Przed nami”.

Problem w tym, że propaganda robi swoje, i choć sędziowie – podobnie jak przedstawiciele wielu innych środowisk, nie wyłączając z tego polityków, czy dziennikarzy – popełniają błędy, to popełniali ich statystycznie najmniej, a do niedawna i tak cieszyli się ogromnym zaufaniem społecznym. Takie zmiany, jak ta poniedziałkowa w Gorzowie, nie służą budowaniu zaufania. A przecież, mimo zmieniających się rządów i sędziowskich błędów, sądy były dla zwykłego człowieka ostatnią instancją, buforem oddzielającym od władzy.

Byłem klientem sądu i wchodząc tam, nigdy nie miałem podejrzeń o stronniczość, wkurzała mnie co najwyżej arogancja i sędziowskie „odjechanie”, ale to nic przy mianowaniu sędziów przez polityków, których nie lubię. Jeśli przepisem na prezesa sądu, jest znalezienie wśród sędziów tego najmniej niezłomnego, to ja wysiadam i bardzo dziękuję.


Podziel się


Komentarze




Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże