Dramat nad Wartą. W aucie utonęły dwie kobiety [film i zdjęcia]

23 listopada 2017, 20:00, ak
fot. gorzowianin.com
Ponad 8 godzin trwała akcja służb w Kostrzynie nad Odrą, jeżeli chodzi o zlokalizowanie daewoo lanosa, który wjechał do rzeki oraz wyciągnięcie go na brzeg. Niestety w pojeździe zostały znalezione zwłoki dwóch kobiet, mieszkanek powiatu gorzowskiego.

W czwartek 23 listopada o godz. 8.05 strażacy otrzymali zgłoszenie o samochodzie, który miał wpaść do rzeki Warty przy ul. Sybiraków w Kostrzynie nad Odrą. Samochodem miały podróżować dwie kobiety. Według relacji świadków, auto utrzymywało się przez kilka chwil na powierzchni wody, a następnie zniknęło pod powierzchnią. - Dotarliśmy do nagrania z monitoringu, które nie jest najlepszej jakości. Jednak widać na nim, jak auto wjeżdża prosto do rzeki i zaraz znika pod wodą – opowiada Grzegorz Jaroszewicz z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie.

To pozwoliło strażakom i płetwonurkom, którzy zostali ściągnięci z całego regionu, aby wytypować miejsca gdzie mógł znajdować się samochód. Niestety po godz. 10 strażacy prowadzili już akcję poszukiwawczą, a nie ratunkową. Wszystko przez to, że człowiek w takich warunkach, jakie panowały w rzece Warcie mógł przeżyć najwyżej kilkanaście minut.

Po godz. 11 auto marki daewoo lanos na numerach rejestracyjnych z powiatu gorzowskiego zostało odnalezione kilka metrów od brzegu na głębokości około 4,5-5 metrów. Pojazd został zabezpieczony przez nurków, a na miejsce wezwano specjalistyczny dźwig, który jechał do Kostrzyna nad Odrą aż ze Świebodzina.

Akcja rozstawiania dźwigu i podczepienia auta pod specjalny hak i łańcuchy rozpoczęła się po godz. 15. Po około godzinie daewoo zostało wyciągnięte na brzeg. - Niestety potwierdzam, że w środku znaleziono zwłoki dwóch kobiet, obecnie ustalamy ich tożsamość. Ciała zostaną przekazane do sekcji zwłok, natomiast samochód trafi na policyjny parking, gdzie zostanie sprawdzony jego stan techniczny, ale nie tylko. Grupa dochodzeniowo-śledcza będzie ustalać dokładne okoliczności tragedii. Na obecną chwilę trudno powiedzieć czy było to nieszczęśliwy wypadek czy też inne działanie – opowiada Grzegorz Jaroszewicz.

Co istotne, miejsce w którym auto wpadło do rzeki, to nabrzeże kostrzyńskiej przystani. Odległość od asfaltu do wody to zaledwie kilkadziesiąt metrów, a brzeg nie jest zabezpieczony barierkami.  

Fotoreportaż



Podziel się


Komentarze




Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże