Dagadana – ambasadorzy kultury słowiańskiej na świecie

21 listopada 2017, 09:46
Uśmiechnięta, ciepła, otwarta – taka jest Daga Gregorowicz, wokalistka zespołu Dagadana. Taka jest również ich muzyka – łączy kultury, budzi emocje, inspiruje. 25 listopada zagrają wspólnie z Filharmonikami Gorzowskimi. Usłyszymy folk, elektronikę, jazz..

Urszula Śliwińska: Już 25 listopada w Filharmonii Gorzowskiej wystąpi zespół Dagadana, o którym w pierwszym skojarzeniu myśli się jako o zespole łączącym muzykę i kulturę Polski i Ukrainy. Ostatnia płyta Meridian 68 rzeczywiście jest najbardziej folkową odsłoną zespołu. Niemniej początki były nieco inne, bo wszystko zaczęło się na warsztatach jazzowych.

Daga Gregorowicz: Rzeczywiście. Na początku było wspaniałe spotkanie na wspólnych warsztatach i po prostu międzyludzka fascynacja. Później, dzięki półrocznemu stypendium Dany, która przyjechała do Polski i dostała tą możliwość od naszego Ministra Kultury założyłyśmy zespół. Początkowo był to duet. Grałyśmy swoje własne kompozycje, ale w naturalny sposób chciałyśmy zainteresować się nawzajem swoimi kulturami, zafascynować się nawzajem swoimi korzeniami. Stąd wzięła się muzyka ludowa w naszym repertuarze. Początkowo nie myślałyśmy nawet o zakładaniu zespołu jako takiego, miał to być raczej projekt na czas trwania stypendium Dany. Szybko jednak okazało się, że potrzeba zarówno w naszych sercach, jak i ze strony publiczności jest większa. Dlatego wkrótce zespół powiększył się. Dłuższy czas graliśmy w trio z Mikołajem Pospieszalskim na kontrabasie. Po dwóch płytach skład powiększył się do kwartetu i dziś gramy z różnymi perkusistami. No i teraz – wielkie dla nas święto, ponieważ naszą najnowszą płytę zagramy z Filharmonikami Gorzowskimi. To nasz pierwszy raz z tak dużym składem.

Wróćmy jednak do pierwszych płyt. Nieczęsto zdarza się, by płyta debiutancka była wznawiana, a tak było w Waszym przypadku. Czy to oznacza, ze ambitny folk staje się coraz bardziej popularny?

DG: Słuchacze są bardzo inteligentni, mają ochotę słuchać muzyki ambitnej, ciekawej. Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona, ponieważ kiedyś rzeczywiście myślałam, że prezentujemy muzykę niszową. Dziś już tak nie uważam. Dowodem jest choćby ilość wydawanych przez nas płyt na całym świecie. W styczniu płyta wyjdzie w Niemczech, będzie dostępna w Anglii, Japonii, zostanie wydana także w Chinach. Oczywiście naszym marzeniem jest, by dotrzeć do jeszcze szerszego grona odbiorców. Czujemy się ambasadorami kultury słowiańskiej na świecie. Jesteśmy z tego dumni i jednocześnie czujemy ogromną odpowiedzialność.

Czy muzyka inspirowana kulturami polską i ukraińską jest zrozumiała dla słuchaczy w tak odległych krajach jak Chiny, czy Japonia?

DG: Wszędzie gdzie podróżujemy widzimy przede wszystkim radość w zetknięciu z naszą muzyką. Pamiętam, że rzeczywiście mieliśmy takie wątpliwości przed występami w Brazylii, czy te nasze rytmy nie będą dla nich zbyt proste. Tymczasem zostaliśmy niezwykle ciepło przyjęci, słuchacze podchodzili do nas i zachwycali się ciekawym brzmieniem, ale przede wszystkim pasją, duchem tej muzyki, emocjami jakie wywołuje. A zatem pochodząc z tego zakątka świata możemy być dla innych kultur bardzo oryginalni, inspirujący i tacy staramy się być. Śpiewamy w swoich narodowych językach. Wyjątkiem jest jedna chińska piosenka.

W Gorzowie zabrzmią utwory z najnowszej płyty zespołu?

DG: Tak, choć zagramy też kilka utworów spoza tej pyty. Dla nas jest to wielkie wzruszenie i ważne wydarzenie. Nie możemy się doczekać , zwłaszcza że nigdy jeszcze nie graliśmy w towarzystwie aż tylu muzyków.

Planujecie już kolejną płytę?

DG: Tak, są już pewne zamysły. W przyszłym roku Dagadana obchodzi dziesiąte urodziny i w związku z tym odbędzie się na pewno wiele ciekawych muzycznych wydarzeń. Nie chcę w tej chwili zdradzać szczegółów, mogę jednak zapewnić, że na pewno będzie to muzyka świata. Przyszły rok będzie obfitował w liczne współprace artystyczne


Podziel się


Komentarze




Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże