Prezydent kontra ekolodzy

20 listopada 2017, 15:14, red
fot. Marcin Kluwak
Działacze Stowarzyszenia Zielone Miasto Gorzów chcą przeprosin od prezydenta Jacka Wójcickiego za stwierdzenie, że winę w opóźnieniach w realizacji przebudowy Kostrzyńskiej ponoszą ekolodzy. Natomiast prezydent podkreśla, że przepraszał nie będzie, bo nie ma za co.

Na przebudowę ul. Kostrzyńskiej jeszcze długo poczekamy i to jest niepodważalny fakt. Firma Balzola zrezygnowała z inwestycji, a magistrat musi ogłosić nowy przetarg. W swoich komunikatach miasto wiele razy podkreślało, że winę za taki stan rzeczy ponoszą firmy konkurujące ze sobą w przetargu, ale nie tylko.

- Najwięcej czasu zabrały jednak protesty ekologów, którzy chcieli powstrzymać konieczną wycinkę drzew przy ul. Kostrzyńskiej. W związku z ich działalnością konieczne stało się przeprowadzenie licznych badań, ekspertyz oaz nawiązanie współpracy ze specjalistami m.in. badającymi siedliska nietoperzy, czy mchy. To wszystko wydłużyło przygotowania do rozpoczęcia realizacji zadania tak bardzo, że wykonanie go w założonym wcześniej czasie stało się niemożliwe – tłumaczyła 24 października rezygnację wykonawcy Marta Liberkowska, dyrektor wydziału promocji i informacji Urzędu Miasta

Natomiast na początku listopada w jednym z gorzowskich portali internetowych pojawił się wywiad z prezydentem Jackiem Wójcickim na temat przebudowy ulicy Kostrzyńskiej, gdzie włodarz miasta również stwierdził, że to właśnie protesty ekologów oraz odwołania firm przyczyniły się do braku remontu.

Te słowa nie spodobały się działaczom stowarzyszenia Zielone Miasto Gorzów, którzy wybrali się do prezydenta ze specjalnym oświadczeniem i żądaniem, aby Jacek Wójcicki przeprosił ekologów za swoje słowa.

- Podana przez prezydenta informacja, jest informacją noszącą znamiona przestępstwa z art. 212 § 1 Kodeksu karnego tj. zniesławienia. Zniesławienie odnosi się do postępowania grupy osób, które w przekazie oświadczającego było jedną z przyczyn rezygnacji z podpisania umowy, której przedmiotem miało być przeprowadzenie robót budowlanych w ramach przetargu. Wątpliwości w sprawie wycinki drzew przy ulicy Kostrzyńskiej (tzw. Alei Lipowej) rozpoczęły się w listopadzie 2016 r. i nie były „protestem ekologów”, tylko wyrazem zaskoczenia i sprzeciwu lokalnej społeczności wobec zaplanowanej dewastacji. Nigdy nie przybrały formy manifestacji ani też fizycznego blokowania wycinki, użycie słowa „protesty” jest więc nadużyciem. Działalność osób zaangażowanych w ochronę drzewostanu miała formę petycji, którą podpisało ponad 1000 mieszkańców oraz merytorycznej korespondencji z instytucjami, które zgodnie z przypisanymi im właściwościami przedmiotowymi, są zobligowane do ustalenia prawidłowości realizowanego procesu inwestycyjnego. Podjęto też debatę publiczną, w którą włączyli się mieszkańcy, w tym wielu specjalistów i pasjonatów. Wskazywano ewidentne błędy popełnione na etapie projektowania, sugerowano alternatywne rozwiązania. Cały ruch był skierowany na wypracowanie kompromisu, nie udało się. Ostatecznie do wycinki Alei doszło w listopadzie. Próba zrzucenia odpowiedzialności za decyzję konsorcjum Balzola . na działalność mieszkańców miasta Gorzowa zaangażowanych w ustalenie faktycznego stanu prawnego realizowanej inwestycji jest więc nieprawdą. A jej skutkiem jest narażenie na utratę zaufania potrzebnego dla działalności społecznej realizowanej przez niektórych z członków tej grupy. Wobec powyższego, domagamy się osobistego sprostowania przez pana prezydenta Jacka Wójcikiego przekazanej informacji oraz przeprosin wobec mieszkańców chcących ocalić ten wyjątkowy element tożsamości miasta, w ciągu siedmiu dni od przekazania niniejszego stanowiska. Jeśli nasza wola nie zostanie uszanowana, wstąpimy na drogę sądową – czytamy w oświadczeniu stowarzyszenia Zielone Miasto Gorzów.

Co na to wszystko prezydent? - Nie będę przepraszał, bo nie mam za co. Wymyślanie przez ekologów pędzliczka, pachnicy dębowej czy innych cudów spowodowały wydłużenia procedur związanych z inwestycją. Przez to wszystko musieliśmy zlecać nowe opracowania, a to spowodowało opóźnienia. Taka jest prawda, bo tak było rzeczywiście. Mogą mnie podawać nawet do prokuratury, ale zdania nie zmienię – podkreślał w rozmowie z Maciejem Ziółkowskim na antenie Radia GO, Jacek Wójcicki, prezydent Gorzowa.  


Podziel się


Komentarze




Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże