Bagietka z zakalcem: To promocja czy propaganda ?

15 listopada 2017, 22:43, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
O propagandzie w mieście napisano już mnóstwo. Jednak warto temat podnosić, bo przekaz płynący z magistrackiego biura promocji, niebezpiecznie balansuje na granicy szaleństwa i śmieszności.

Można to ująć tak: „piaryzm”, jest rakiem trawiącym powagę gorzowskiego samorządu. Polega on z grubsza na tym, że nie jest ważne, jak jest w rzeczywistości, liczy się jedynie to, żeby fajnie wyglądało. Powstaje pytanie: to promocja czy propaganda ? Gdzie kończy się misja budowania wizerunku miasta i jego włodarzy, a zaczynają funkcjonować oznaki poważnego problemu? Ot, pierwszy z brzegu – oficjalne komunikaty Ratusza. Cechują się intelektem nienachalnym, mocno reglamentując umiarem i oszczędnie dysponując prawdą.

Przykładów jest bez liku. Najpierw uspakajano, że remont ulicy Warszawskiej idzie zgodnie z planem, a odpowiedzialny za inwestycję wiceprezydent Radziński „wkłada w nią całe swoje serce”. Później była kabaretowa wpadka ze spółką S.C. Johnson, gdzie sprzedaż działki zaprezentowano, wypisz wymaluj, jak dawną zapowiedź wójta Deszczna, o budowie tam marketu Auchan, Dekathlon i Leroy Merlin. Później, były tyle pokrętne, co komiczne, tłumaczenia problemów związanych z remontem ulicy Kostrzyńskiej. Ostatnio, furorę zrobił komunikat na temat zanieczyszczenia powietrza w Gorzowie, gdzie magistraccy propagandziści stwierdzili, iż „wszystko jest pod kontrolą”, mimo iż czujniki przy ulicach Poznańskiej, Dobrej, czy Śląskiej, wskazują przekroczenie norm stężenia o blisko 400 procent.

Ponieważ za nieco ponad rok, odbędą się wybory samorządowe, a sprawy nie idą dobrze, strumień magistrackiego bajeru, zamienił się ostatnio w rwącą rzekę. Sporo w niej „picu na wodę”, fotomontażu i „potiomkinowskich wiosek”. Te ostatnie, były oszustwem i mistyfikacją, by zrobić wrażenie i ukryć prawdziwą sytuację, ale miejskie komunikaty i tłumaczenia kolejnych wpadek, niczym im nie ustępują. Egzaltowana narracja, że wszystko w mieście jest pod kontrolą, nie jest pozbawiona bełkotliwej propagandy. Niektórzy zrzucają to na karb „prezenterskich” inklinacji rzeczniczki i dyrektorki, inni nazywają rzecz po imieniu: to szmira. Pewnie dlatego miejscy urzędnicy w dyskrecjonalnych rozmowach, tłumaczą się dziennikarzom, że inaczej nie można, bo przekaz nie musi być prawdziwy, ale przyjazny urzędowi. Tym samym, miejska „komunikacja społeczna”, na przekór swej nazwie, ma bardzo mało wspólnego z rzeczywistością. Strategia informowania „jak jest”, zredukowana została do poziomu: „jak byśmy chcieli, by było”.

Z gorzką zadumą należy zauważyć, że powyższe praktyki znajdują aplauz wśród niektórych mediów, które, publikując „natchnione” komunikaty z Ratusza w całości, nie wystawiają sobie dobrego świadectwa. Efekt gabinetu krzywych luster potęguje fakt, że dziennikarze wiedzą, iż są okłamywani, lub tylko manipulowani, ale wcale im to nie przeszkadza. Zgoda, poza dyskusją, polityka zawsze trąciła kreowaniem nieprawdziwego wizerunku i ponętnego oszustwa. Problem w tym, że w Gorzowie sprowadza się głównie, i jedynie, do tego. Samochwała w kącie stała – ten wierszyk Jana Brzechwy, powinien być recytowany w Ratuszu codziennie.


Podziel się


Komentarze




Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże