Bagietka z zakalcem: Wójcicki nie ma z kim przegrać

1 września 2017, 19:54, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Nie wszystko idzie jak po maśle, raczej jak po grudzie. Jest jednak naiwnością przekonanie, że przeciętni mieszkańcy, podzielają opinie zaangażowanych w sprawy Gorzowa oponentów prezydenta Wójcickiego.

Wypolerowanie przez niego swojej prezydentury w ostatnim roku urzędowania, będzie prostsze, niż jej zohydzenie. Bez większego ryzyka, można postawić dolary przeciw kasztanom, że za rok, mieszkańcy ponownie powierzą mu stery miasta. Owszem, dzisiaj Anno Domini 2017, ogólny wizerunek prezentuje się blado, a niektóre decyzje – ot choćby zamiar wyłączenia z ruchu części ulicy Sikorskiego, opóźnianie realizacji przebudowy Kostrzyńskiej i zakup budynku po „Przemysłówce” -zdają się niebezpiecznie balansować na granicy szaleństwa. Wiadomo też, że za rok o tej samej porze, saldo czteroletnich dokonań prezydenta Wójcickiego, nie spowoduje, że ktoś osłupieje z wrażenia. Trudno jednak będzie zakwestionować, że w zaledwie 40 miesięcy, sporo się udało.

Czy mogło się udać więcej ? Poza dyskusją, mocne „tak”. Gdyby prezydent Wójcicki nie otoczył się grupką pochlebców bez właściwości, ale słuchał tych, którzy miasto znają lepiej, i wiedzą co w przysłowiowej trawie piszczy. Impet rozwojowy byłby większy, a wielu błędów dałoby się uniknąć, gdyby konkretnych pomysłów i propozycji, nie traktował jako osobistych ataków na siebie. Poprzez swój świadomy makiawelizm: zwasalizowanie sobie bezwartościowych eksczłonków Ludzi dla Miasta i „pieczeniarzy” z SLD, a także odizolowanie się od konstruktywnych pomysłów ze strony radnych opozycyjnych, nie jest prezydentem tak wartościowym, jakby mógł być.

Inna sprawa, że miejska opozycja, błędnie zakłada, iż mieszkańcy kupią w ciemno narrację o inwestycyjnym bałaganie i zaniechaniach. Teoretycznie, teza ma swoje podstawy i łatwo znaleźć na jej potwierdzenie dowody, lecz zrozumiałe tylko dla zorientowanych. Szkopuł w tym, że przeciętny mieszkaniec, a jest ich zdecydowana większość nie będzie się bawił w niuansowanie. W czas wyborów Warszawska i Walczaka będą gładkie jak lodowisko na „Słowiance”. Powstanie nowy „Kwadrat”, hucznie świętowane będzie poświęcenie wieży katedralnej, a w Kostrzyńską, Myśliborską oraz pod budowę Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu, wbite zostaną pierwsze łopaty. Mieszkańcy będą też oglądać już prawie gotową estakadę kolejową, a już dzisiaj - jadąc do pracy w TPV, FAURECI i wielu innych firmach, ale też w niedzielę na „giełdę” – mkną po trzypasmówce na zjeździe z ekspresowej S3. To nie zasługa Wójcickiego, ale inwestycje centralne ? A kto o tym wie i kogo to interesuje, skoro mieszkańcom będzie lepiej, a niezadowoleni są tylko radni: jedni - bo robią za statystów, a inni – bo walą głową w mur. Wszyscy powinni być w mieście twórcami, a są jedynie tworzywem.

Wachlarz zarzutów, które podniesie opozycja, to nie tylko inwestycje drogowe. Jak pijani płotu, będą się zapewne trzymać w najbliższym roku tezy, że Wójcicki winny jest temu, iż nie ma życia przy ulicy Chrobrego. Nie od dziś jest z nią jak z sikaniem w spodnie, grzeje tylko sikających: nielicznych tam sklepikarzy, usługodawców i kilku restauratorów. Warto zrobić wiele, by to piękne i reprezentacyjne miejsce było wizytówką Gorzowa, ale nie jest ono synonimem „wymierania” miasta. Nie zmieni go jedna lub dwie decyzje administracyjne – niezbędna jest długofalowa strategia, czemu nie pomagają wspólnoty mieszkaniowe. Gorzów, to nie tylko centrum, ale – a może przede wszystkim – nowe osiedla na Jana Pawła czy przy Londyńskiej. Mieszkańcy tych osiedli nie mają potrzeby, czasu i ochoty, by zjeżdżać tu po coś innego, niż na Bulwar nadwarciański, do McDonald’s lub kilku innych restauracji.

Co teraz ? Kulminacją wszystkich intryg, brzydkich zagrywek i eskalacji propagandy, będzie okres w który właśnie wchodzimy – koniec wakacji. Lekko licząc, do wyborów nie został rok, ale wyjąwszy z tego tzw. długie weekendy, krótkie „sezony ogórkowe” i okresy przedświąteczne: od Wszystkich Świętych, przez Boże Narodzenie, a na Wielkanocy i tym podobnych kończąc, do wyborów zostało coś około dwustu dni „politycznie aktywnych”. Ktoś powie: „Wójcicki wyskoczył w ostatniej chwili”. Nieporozumienie, kampanię prowadził na długo przed tym, jak znalazł naiwnych do poparcia go: Ludzi dla Miasta. Kolejną rozpoczął kilka dni temu, co widać w ofensywności wypowiedzi i kreowaniu na sesji Rady Miasta narracji: „Nie przenoście polityki krajowej do samorządu”. Polityka i politycy sami tu przyjdą, choć z obecnym prezydentem, raczej nie wygrają. On nie ma z kim przegrać i tak jeszcze przez jakiś czas będzie.


Podziel się


Komentarze




Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże