Bagietka z zakalcem: Boję się prawdziwych Polaków...

17 sierpnia 2017, 18:00, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Walę w gong sumień tych, którzy rasistowskie hasła wypisują anonimowo na murach, ale zwracam się też do tych, którzy z imienia i nazwiska, bezwstydnie, robią to od dwóch dni na portalach społecznościowych.

Chcąc uchodzić za miasto dla województwa stołeczne, warto zadbać o to, by z jego murów i od mieszkańców, nie emanowała kulturowa wiocha. Z obrzydzeniem i niechęcią, należy przyjąć w mieście nad Wartą zjawisko, gdy chorzy z nienawiści, ludzie o mentalności „szalikowców”, swoją niekontrolowaną miłość do Polski, wyrażają prymitywną agresją: „Tureckie psy”, „Ciapate do gazu”, „Śmierć Turasom”, czy „Fuck Islam”.


Regionalista Mariusz Zbanyszek zainicjował akcję ich usuwania, a z internetu wylała się fala gigantycznego hejtu. Opinie i komentarze, wymieszane zostały z werbalnymi odchodami, dając świadectwo przede wszystkim autorom, a w wielu przypadkach ich rodzicom. Nie ma żadnego umiaru, jest tylko gorzowskie wysypisko śmieci. „Niech wypierda...ją do domu!”, „Niech ciapate się wstydzą”, „Cała Polska śpiewa z nami: wypier...niczać z uchodźcami!”, i kilkadziesiąt podobnych, a nawet podpowiedzi: „Lepiej by wyglądały w formie murala”.


Wszyscy autorzy, zapewne gorliwi patrioci i katolicy, miłujący symbole religijne i państwowe, postanowili walczyć o Wielką i „wolną od brudasów” Polskę. „Bagnet na broń! Trzeba krwi!” – powtarzają pod nosem za poetą, by ich stanowcze „Nie cudzoziemcom w Gorzowie!”, było jeszcze głośniejsze, polskie i takie bardzo literackie. Kiedy podobne opinie wyraża byle chłystek, zapewne z puszką taniego piwa w ręku i nadzieją, że jest całkowicie anonimowy, można to przyjąć z przymrużeniem oka, i zwalić na karb wieku. Gorzej, gdy autorami podobnych konstatacji są ludzie metrykalnie dojrzali, chociaż, na co wskazują wpisy, z wadami natury umysłowej. Nie można do jednego worka wrzucać Państwa Islamskiego oraz Islamu, terrorystów oraz potrzebujących pomocy uchodźców. Tak jak nie można stawiać znaku równości pomiędzy garstką polskich przestępców poza Polską a rzeszą ambitnych Polaków, którzy wyjechali za pracą i chlebem.

W nocy z 9 na 10 listopada 1938 roku, hitlerowskie bojówki spaliły w Gorzowie synagogę żydowską. Przed wojną, słusznie lub niesłusznie, Polska była synonimem hasła: „Bij Żyda”. Dzisiaj, Gorzów – także za sprawą takich wpisów jak na ścianach gorzowskiej estakady oraz w Internecie – staje się synonimem hasła: „Goń obcego !”. Owszem, gołym okiem widać, że to prowincjonalne szaleństwo zindoktrynowanych przez publiczne media woków, ale milczenie w takich sytuacjach, równa się przyzwoleniu, by szaleństwo traktowane było serio.


Dobrze, że pojawił się Mariusz Zbanyszek, i zainicjował akcję: „Usuń nienawiść z Gorzowa”. Im więcej na mieście i na portalach społecznościowych tych, którzy wrzeszczą: „Niech wypierda...ją do domu!”, tym mniejsza musi być grupa, która wybrała milczenie: ze strachu lub taktycznie. Milczenie jest na rękę tym pierwszym, a milcząc, stajemy się Mertonowskimi „współwinnymi widzami”. Twórczych „patriotów” nie da się nawrócić, bo ich świat jest uporządkowany oraz klarowny. Ich niezmącone myśleniem twarze klasyfikują ludzi według starych i sprawdzonych prawd plemiennych: swój i wróg, ewentualnie: czysty lub brudas. Logiki i przyzwoitości w tym żadnej, ale wstydu dla miasta bardzo dużo.


Założę się, że przerażająco duży odsetek autorów ulicznych i internetowych wpisów w Gorzowie, nie potrafi wskazać na globusie, gdzie znajduje się Turcja, Syria czy Libia. Starsi hejterzy zagranicę znają tylko z „jumy” lub „flohmarktów”, a ci młodsi-chcieliby wyjechać„na zmywak”, lecz rasistowskie poglądy zblokowały im mózgi, i nie mogą nauczyć się angielskiego. Ale to nie koniec prawdy o rasistowskich wybrykach w Gorzowie. Jak w przysłowiu: nie ma dymu bez ognia. Ta nienawiść ma w byłym mieście Christy Wolf swoich patronów politycznych. Jarosława Porwicha, biorącego udział 26 września 2015 roku w manifestacji pod Katedrą, gdy krzyczano: „Zabić uchodźców!”. On z uśmiechem na twarzy i nie protestując, dopowiadał: „Można i tak”. Elżbietę Rafalską, która głosiła, że ważniejsi są repatrianci, niż uchodźcy z Syrii, a w kwietniu br. odebrała środki organizacjom pozarządowym, które ich wspierają. I wielu innych, godnie ich naśladujących, choć nie trudno tu dostrzec, że granica pomiędzy polityczną pyskówką a głębokim kryzysem myślenia, została przekroczona.


Jeśli zamalowane dzisiaj napisy pojawią się ponownie, a internetowy hejt nie ustanie, będzie to dowodem poważnego kryzysu nad Wartą. Jeśli ktoś dzisiaj pisze: „Brudasy”, to za kilka lat spojrzy w lustro, ale trudno będzie zmyć brud wstydu za czyny, których dokonało się anonimowo w młodości. Patriotyzm, choć na „P”, to nie to samo, co patologia. Boję się prawdziwych Polaków...


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże