Lud wychodzi na ulicę. Nie tylko ten "lewacki"

21 lipca 2017, 06:53, Marcin Kluwak
fot. Dawid Nowakowski
Tego już żadna władza nie powinna lekceważyć. O ile garstka kilkunastu osób zgromadzona na Starym Rynku w Gorzowie nie robiła na nikim specjalnego wrażenia, tak grupa kilkuset osób, która zebrała się w czwartkowy wieczór pod gorzowskim sądem to już ilość znacząca.

Internetowe hejty, jakoby na te manifestację przychodzili tylko oderwani od koryta są więc zupełnie nie na miejscu. W obronie demokracji pod Sądem Okręgowym w Gorzowie było tyle samo młodych ludzi, co tych w kwiecie wieku. Protestują nie tylko emerytki, które nie mają co robić i – jak to opisują lokalni „patrioci” - za każdą obecność dostają po 100 złotych (co jest oczywiście kompletną bzdurą), ale pod budynkiem gorzowskiego wymiaru sprawiedliwości zbierają się tłumy młodych ludzi.

Zupełnie nietrafione są argumenty wszystkich tych, którzy na swoich facebookowych profilach na zdjęciu w tle mają historycznego orła w koronie, płonącą tęczę, czy też symbole Polski Walczącej.  Jak 20-letnia dziewczyna, czy nawet 25-letni chłopak możeb być kimś oderwanym od koryta? Jak może być „lewakiem”, czy „komuchem”? Nawet piszący te słowa, mający na liczniku już ponad 40 wiosen urodził się w czasach komuny, ale nigdy w życiu nie był w PZPR czy nawet w SLD. Czy myślenie innymi kategoriami lub posiadanie własnego zdania to już lewactwo?

Wszyscy Ci plujący jadem na portalach społecznościowych, którzy chcą rozpędzić tę „lewacką hołotę”, którzy nazywają się „patriotami” i przekupieni 500-złotową łapówką od PiS-u w końcu przejrzą na oczy. Potrzeba tylko czasu, bo krzykacze już nie pamiętają (bo mieli wtedy po 7 lat) jak zakończyły się rządy PiS-u kilka sejmowych kadencji wstecz. Wówczas jednak ludzie nie wychodzili na ulicę, nie było potrzeby organizowania tak wielkich manifestacji. Władza nie była w jednych rękach. PiS musiał się układać z innymi i nic dobrego z tego nie wyszło.

Na formach najbardziej aktywni są internetowi napinacze, którzy mocni są najczęściej przed klawiaturą w zacisznym i bezpiecznym pokoju opłacanym najczęściej przez rodziców. Tam przy świetle lampki nocnej, nazywając siebie „patriotami”, walczą z "lewacką" propagandą. Nie oglądają TVN-u i nie czytają "Wyborczej". Informacje o otaczającej ich rzeczywistosci czerpią ze snapchata lub instagrama. Oprócz plucia jadem, potrafią jeszcze wyzywać, obrażać i lekceważyć. Dokładnie tak samo, jak robi to obecna władza.


Podziel się


Komentarze




Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże