Gorzów gnije, ale są głosy, że: „Jakoś to będzie!”...

8 czerwca 2017, 22:01, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Gorzowscy politycy wciąż śpiewają fałszywą nutę: „Jakoś to będzie”, ale wnet się okaże, że będą musieli przeredagować swój język, na melodię: „Lepsze już było”. I oby tylko nie śpiewali: „Gorzowianie, nic się nie stało”.

Gorzów jest klasycznym miejscem, gdzie środki europejskie posłużyły do realizacji inwestycji bardzo efektownych, a nawet przyjaznych mieszkańcom, lecz nie budujących podstaw pod długotrwały rozwój. Infrastruktura kulturalna, drogowa i sportowa jest ważna, ale bez dobrze płatnych miejsc pracy, nie ma „magnesu”, który będzie przyciągał tych, którzy wyjechali na studia. Nikt nie myślał o tym, aby zatroszczyć się o to, co będzie, gdy skończą się europejskie dotacje, ale jak najlepiej wypaść na tle hucznych inauguracji.


Gorzowscy politycy mieli swoje „miodowe lata”, ale będą słabnąć, bo już za chwilę okaże się, że nie mieli żadnej wizji przyszłości. „Karta Seniora” czy Rada Seniorów są bardzo ważne, ale to nie jest wizja, lecz zarządzanie kryzysowe. Owszem, pojawią się głosy, że przecież jest „Słowianka”, Filharmonia Gorzowska, piękne bulwary, trzy kolejne mosty, i nowe, powstające w mękach drogi. Ale to cieszy tylko tych, którzy mieszkają tu od lat i pamiętają czasy, gdy nie było nic. Cieszyli się basenem na Energetyków, koncertem w Amfiteatrze i potańcówką przy Letniej. Dzisiaj ci, którzy mogliby cieszyć się z życia nad Wartą, nie znajdują tu nic, czego nie ma gdzie indziej.


Mentalne gnicie miasta, nie zaczęło się za Jacka Wójcickiego, ale ma swoją genezę, gdzieś na początku XXI wieku. Problem myślenia o Gorzowie wynika z tego, że od początku wyeliminowano myślenie o scenariuszach pesymistycznych. Wszystkie dotychczasowe wizje, od Jędrzejczaka począwszy, a na Wójcickim kończąc, zakładały, że Gorzów będzie się tylko rozwijał. „Będziemy stolicą województwa” – głosili jedni. „Powołamy Akademię Gorzowską i staniemy się miastem akademickim” – to już głos bliski tutejszej inteligencji. „Ściągniemy inwestycje o charakterze innowacyjnym” – perorowali jeszcze inni.


Gdyby zapytać w weekend, bo w inny dzień nie będzie kogo, kilkudziesięciu młodych Gorzowian o scenariusze dla miasta nad Wartą na najbliższe 20 lat, to większość wymieni głównie zagrożenia oraz powody, dla których chce stąd wyjechać. Gdyby poszukać szczegółowych diagnoz w Ratuszu albo popytać gorzowskich rajców, to oni w większości, widzą wszystko inaczej – przez różowe okulary. Warto zapytać byłych i obecnego prezydenta Gorzowa, czy są gdzieś w magistrackich szufladach strategie na „czarną godzinę”. Na przykład, na sytuację, gdy Faurecja lub TPV postanowią przenieść produkcję na Ukrainę, do Serbii lub Czarnogóry. Niemożliwe ? Taką fabrykę można zdemontować i od nowa zbudować, tysiące kilometrów od Polski w pół roku, a grupowe zwolnienia w gorzowskim SB Bordnetze Polska, to nie zła wróżba, lecz fakt.


Miejscy radni potrafią zwołać naprędce specjalną sesję Rady Miasta, by wygłaszać peany na rzecz minister Elżbiety Rafalskiej, za powołanie Akademii Gorzowskiej „na kredyt” i na chwilę, ale ze świeczką szukać takich spotkań, gdzie rozmawia się o mieście, za dekadę lub dwie.


Wyobraźnią wykazywał się przedsiębiorca i polityk, Jacek Bachalski, który uczynienie Gorzowa „europejskim przyczółkiem dla chińskiego biznesu”, postulował już w 2007 roku. Wtedy został niesłusznie obśmiany, podobnie jak w przypadku pomysłu przebudowy centrum miasta w oparciu o tunel, czy ściągnięcia nad Wartę wydziału poważnej uczelni zagranicznej, zamiast wspierania PWSZ, a dziś Akademii Jakuba z Paradyża. Nie głupim, a na pewno odważnym i wykraczającym poza wąskie horyzonty myślenia gorzowskich elit, wydaje się pomysł Arnolda Siwego, który szansy dla miasta zaczął upatrywać w problemach Wielkiej Brytanii. „Wykorzystanie Brexitu powinno stać się absolutnym priorytetem Gorzowa. Każda firma, która planuje przenieść się na kontynent, powinna wiedzieć o Gorzowie” – proponował.


Co z tego, skoro w mieście nad Wartą, nie myśli się o jutrze, a tym bardziej o tym, co za tydzień, ale o teraźniejszości. Problem leży w nieobecności Gorzowa w świadomości Lubuszan, a co dopiero gdzieś dalej w Polsce, w braku strategii i pomysłu na siebie.


Podziel się


Komentarze




Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże


x
Warta Residence Gorzów Wielkopolski